Pracownicy
start › Pracownicy › Strony domowe pracowników Uczelni › Rokosz Mieczysław › Tekst wykładu na 19 listopada 2011 roku Kościuszko
Kościuszko
Ludzie wybitni, prawdziwie wielcy swymi dokonaniami i przykładem życia - monarchowie, wodzowie, bohaterowie, odkrywcy, twórcy, święci - nie przemijają. Ich życie w sposób szczególnie wyrazisty nie kończy się wraz ze śmiercią. Na różny sposób żyją w pamięci zbiorowej, żyją w legendzie, w tradycjach lokalnych, w przekazywanym z pokolenia w pokolenie wspomnieniu, w twórczości naukowej, literackiej, w poezji i sztuce. Opierają się zapomnieniu i przemijaniu. Są trwałym składnikiem nie tylko historii, lecz i tradycji duchowej narodów. Do takich w naszej polskiej i światowej tradycji należy Tadeusz Kościuszko. Przypomnijmy jego dziejową zasługę i rolę.
Urodził się 4 lutego 1746 r., na schyłku czasów saskich, w dworku w Mereczowszczyźnie - według innych „stanowczo" w Siechniowiczach (Siechniowcach) - na Podlasiu, w woj. nowogródzkim. Na chrzcie w kościele parafialnym w Kossowie otrzymał imiona Andrzej Tadeusz Bonawentura. Kościuszkowie herbu Roh byli spolonizowaną rodziną białoruską. Sam Tadeusz uważał się za Litwina, w takim samym znaczeniu jak Mickiewicz, zresztą jego krajan; zarazem był najlepszym ucieleśnieniem polskiego patriotyzmu, który znakomicie łączył z oświeceniowymi ideałami wolności, równości, braterstwa i szczęśliwości.
Po okresie edukacji w szkole pijarskiej i nauki domowej 19-letni Tadeusz został przyjęty do tworzonej właśnie w Warszawie przez nowego króla, Stanisława Augusta Poniatowskiego, Szkoły Rycerskiej. Była to nowoczesna szkoła dla synów szlacheckich, kształcąca według oświeceniowego programu i w duchu patriotyzmu. Kościuszko zwrócił na siebie uwagę komendanta szkoły Adama Kazimierza Czartoryskiego, który uzyskawszy dlań pomoc finansową króla, w r. 1769 wysłał młodego kapitana na studia do Francji. Tu prawie pięć lat uczył się architektury wojskowej i cywilnej, artylerii, taktyki, ekonomii oraz rysunku i malarstwa, a nade wszystko chłonął atmosferę oświeceniowej Francji, dojrzewającej do wielkiego rewolucyjnego przewrotu.
Powróciwszy do kraju w r. 1774, nie bardzo mając tu co robić, doświadczywszy niepowodzeń w życiu osobistym - jeszcze tego samego roku powrócił do Francji, skąd jako ochotnik odpłynął do Ameryki walczącej o wol- ność od kolonialnego ucisku Anglików. Nie był to kaprys czy żądza przygody, ale świadoma, głęboko ideowa decyzja. Do Ameryki przybył jako jeden z pierwszych ochotników z Europy. W ciągu ośmiu lat w Ameryce (1776-1784) walczył o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Walczył w północnej, a potem w południowej części Stanów i jako inżynier wojskowy walnie przyczynił się do wielu sukcesów w tej wojnie wyzwoleńczej. Zaprojektował i zbudował umocnienia Billingsport oraz zagrodził rzekę Delaware dla zabezpieczenia siedziby Kongresu przed flotą angielską. Obwarowywał Filadelfię. Na północy, gdy odrzucono jego plany ufortyfikowania twierdzy Ticonde-roge, był świadkiem jej upadku. Zabezpieczał teraz odwrót Armii Północnej. Umocnienia Kościuszki nad rzeką Hudson przyczyniły się walnie do, wielkiego zwycięstwa pod Saratogą. Bitwa ta liczona jest do największych w dziejach powszechnych. Teraz Stany Zjednoczone oficjalnie zostały uznane przez Francję, a Waszyngton powierzył mu fortyfikowanie West Point. Przeniesiony jako szef inżynierii do Armii Południowej, służył teraz swymi talentami wojnie manewrowej. Przeprawami przez rzeki Yadkin i Dań dwukrotnie uratował armię. Prowadził oblężenie Ninety Six. Uczestniczył wreszcie w blokadzie Charlestonu, którego zdobycie było ostatnim aktem tej zwycięskiej wojny. Wspomnieliśmy pomyślne momenty tych zmagań, w których Kościuszko zaznaczył swój wybitny udział. To nie były tylko dzieła inżynierii wojskowej, ale też dowody strategicznego talentu Kościuszki. Po latach został nazwany „mózgiem amerykańskiej rewolucji". Prócz ran i blizn na ciele dosłużył się szlifów generała brygady. Był wysoko ceniony, podziwiany i kochany przez swych amerykańskich przyjaciół - m.in. Jerzego Waszyngtona i Tomasza Jeffersona - za swe talenty, zasługi i szczere, pełne głębokiego humanitaryzmu poglądy. Był gorliwym zwolennikiem zniesienia niewolnictwa Murzynów, ich uwłaszczenia i edukacji. Tu był zdecydowanie bardziej radykalny od „ojców założycieli" państwa amerykańskiego. Po wojnie został przez Waszyngtona wyróżniony Orderem Cyncynata i przyjęty do Towarzystwa Cyncynatów. Celem tej elitarnej korporacji oficerów amerykańskich było krzewienie idei wolności między ludźmi. Dosłużył się też wysokiej kwoty zaległego żołdu.
Powróciwszy do Polski (1784) i nie uzyskawszy etatu w wojsku, zaczął gospodarzyć w rodzinnych Siechniowiczach. Obniżywszy do połowy pańszczyznę chłopów, popadł w długi. W czasie Sejmu Wielkiego (1788-1792) interesował się jego debatami, a w dyskusjach z zaprzyjaźnionym posłem przedstawiał mu swe projekty rozwiązania spraw społecznych, zwłaszcza poddaństwa chłopów, które uważał za największe zło kraju.
Uchwała sejmowa o podwyższeniu liczby wojska w 1788 r. otwarła Kościuszce możliwość uzyskania etatu w armii. Generał brygady armii amerykańskiej został teraz generałem polskich wojsk koronnych. Konstytucja 3 maja, dzieło Sejmu Wielkiego, mająca ratować okrojoną już l rozbiorem Rzeczpo- spolitą, wzbudziła reakcje wrogich sił wewnętrznych i zewnętrznych. Nieprzyjaciele naprawy Rzeczypospolitej, zdrajcy sprawy narodowej zawiązali pod kuratelą carycy konfederację targowicką, a armia rosyjska wkroczyła w granice pol-sko-litewskiego państwa. Rozpoczęła się wojna w obronie Konstytucji. Dowództwo naczelne było w rękach królewskiego bratanka, księcia
Józefa Poniatowskiego, który „dał przykład przywiązania największego do kraju". W wojnie tej Kościuszko wspomagał wodza naczelnego, czasem go zastępował i wyręczał. Wsławił się w zwycięskiej bitwie pod Zieleńcami 18 lipca 1792 r., za co otrzymał złoty order Virtuti Militari w pierwszym rozdawnictwie. Rozwiązania zaś fortyfikacyjne Kościuszki pod Dubienką przyczyniły się do zwycięstwa w tej najbardziej zaciętej z bitew tamtej kampanii. Zwycięstwo okazało się pyrrusowe. W tydzień później wiadomość o przystąpieniu króla do targowiczan i wyraźny nakaz zaprzestania działań przeciw Rosji wytrąciły broń z rąk żołnierzy, którzy nie czuli się zwyciężeni. „Niepodobna wyrazić żalu, rozpaczy i wzgardy dla króla. Wszyscy poznali zdradę królewską, gdyż były jeszcze sposoby zbicia wojska rosyjskiego" pisze Kościuszko pod wrażeniem tego, co się stało. I dalej: „Rewolucja amerykańska dała przykład wojowania przez lat osiem bez pieniędzy, starczał rząd [porządek, ład] i staranność opatrzenia w odzież i obuwie żołnierza". 30 lipca Kościuszko poczuł się zwolniony z przysięgi i powodowany „wewnętrznymi przekonaniami" podał się do dymisji. Były jeszcze osobiste nalegania króla, by odstąpił od zamysłu, ale on czynił tylko starania o awanse dla podkomendnych i prawo noszenia zaszczytnych, zdobytych w wojnie odznaczeń.
Zwycięstwa pod Zieleńcami i Dubienką przyniosły Kościuszce niezwykłą popularność i sławę bohatera narodowego. Były to pierwsze polskie zwycięstwa od czasu wiktorii wiedeńskiej. Charakterystyczna też jest z tego okresu opinia o Kościuszce zawarta w korespondencji dyplomatycznej posła francuskiego z Warszawy do Paryża: „Kościuszko uformował się w szkole Waszyngtona [to aluzja do jego udziału w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych]. Jest szczerym i gorącym przyjacielem wolności. Posiada wszystkie jej cnoty. Dał wreszcie w wojnie tej dowody zdolności wojskowych bardzo wybitnych. Wojsko ubóstwia go". W tym samym roku 1792,26 sierpnia, Zgromadzenie Prawodawcze w Paryżu w rocznicę przyjęcia Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela wyróżniło Kościuszkę obywatelstwem honorowym Republiki. W ten sposób wraz z siedemnastoma cudzoziemcami, pośród których byli wodzowie, politycy, pedagodzy, pisarze i poeci, został zaliczony do elity ludzkości, tych, którzy, jak głosi uchwała: „pod jakimkolwiek słońcem mieszkając poświęcili czas swój i siły na obronę sprawy ludów przeciw despotyzmowi".
We wrześniu 1792 r. po krótkim pobycie w Galicji (Sieniawa, Lwów, Kraków), inwigilowany przez Austriaków, udał się Kościuszko przez Wrocław na emigrację do Saksonii, gdzie skupiła się grupa działaczy Sejmu Wielkiego i twórców Konstytucji 3 maja. W Lipsku dojrzewał plan spisku narodowego i insurekcji. Również w kraju pod rządami rosyjskimi sprawowanymi przy pomocy targowickich marionetek żywe było pragnienie „niezaniedby-wania ratunku dla Ojczyzny". W Lipsku nawiązano kontakty z Francuzami przy pomocy wydalonego z Warszawy przez targowiczan posła francuskiego. Rządowi rewolucyjnej Francji mogło zależeć na wytworzeniu się w Polsce sytuacji politycznej, która wiązałaby siły i uwagę Rosji, Prus, a również Austrii - bardziej na tym, co się dzieje w Warszawie niż w Paryżu. Polacy więc, niejako zachęceni, wystosowali Memoriał w sprawie przyszłego powstania w Polsce. Memoriał głosił, iż szczepienie idei wolności, równości w Europie wymaga poparcia Francji, że Polacy są szczególnie predestynowani do „zasadzenia i umacniania drzewa wolności", a Francja powinna im dopomóc. Dokument proponował sojusz militarno-polityczny między Francją a władzami insurekcji w Polsce, przekonująco wskazując na rzeczywiste korzyści Francji w przypadku powstania nad Wisłą. Osobą najstosowniejszą do przedstawienia tego Memoriału rządowi Republiki Francuskiej był Tadeusz Kościuszko. Kościuszko przybył do Paryża w końcu stycznia 1793 r. i wręczył dokument ministrowi spraw zagranicznych. Ale czas był niepomyślny. Było po zgilotynowaniu Ludwika XVI (21 stycznia). Rewolucja miała swoje problemy. Misja obywatela Kościuszki w rewolucyjnym Paryżu, poza uzyskaniem kurtuazyjnej deklaracji przyjaźni, nie powiodła się. Tymczasem Rosja i Prusy (23 stycznia) podpisały traktat II rozbioru Polski. Warto przytoczyć jedną z francuskich opinii na ten temat: „Najbardziej zacofany w kronice Europy rozbój [...] nie byłby bardziej barbarzyński i bardziej oburzający od zaboru współczesnej Polski przez cesarzową rosyjską i jej wspólnika, króla pruskiego [Austria w II rozbiorze udziału nie brała]. Jak gdyby nie istniał na świecie nawet cień prawa narodów, nie było żadnej tradycji słusznego układu stosunków, prawa ludzkiego i zasad najprostszej sprawiedliwości".
Teraz parcie do powstania w patriotycznie nastawionych kręgach obywatelskich, wojskowych i wśród młodzieży, zwłaszcza w Warszawie, było jeszcze większe niż poprzednio. Jedna była tylko osoba, która mogła stanąć na czele planowanego wybuchu. „Jenerała Kościuszki z ust do ust to imię przechodzi - pisał z kraju Jan Dembowski, sekretarz Ignacego Potockiego -wszystkie domy są ozdobione jego kopersztychami i portretami. Wszyscy prawie siluetki [sylwetki] albo w tabakierach, albo pierścieniach noszą". Świadczy to o ogromnej popularności Kościuszki w lepszej, patriotycznej, oświeconej i obywatelsko nastawionej części narodu. Gdy więc latem 1793 r. Sejm w Grodnie pod kuratelą wojskową Rosji zatwierdzał rozbiorowe układy - imię Kościuszki, który właśnie bawił we Włoszech, było na ustach wszystkich. W Warszawie „ułożono wysłać poselstwo do Kościuszki, aby co rychlej zjechał, aby stanął na czele wojska i rozpoczął insurekcję" - pisał Kołłątaj.
Do powstania wreszcie doszło. Był Wielki Post, zbliżała się Wielkanoc. Rankiem 24 marca 1794 r. - przebieg tego brzemiennego w wydarzenia dnia znamy dokładnie z przekazów pisanych i ikonograficznych - na Rynku w Krakowie, wobec wojska i zgromadzonego ludu jako symbolicznego źródła władzy, a nie według spiskowego scenariusza w krypcie wawelskiej -złożył Kościuszko przysięgę jako Naczelnik Insurekcji. Warto przytoczyć tę krótką rotę: „Ja, Tadeusz Kościuszko, przysięgam w obliczu Boga całemu Narodowi polskiemu, iż powierzonej mi władzy na niczyj prywatny ucisk nie użyję, lecz jedynie jej dla dobra całości granic, odzyskania samowładno-ści narodu i ugruntowania powszechnej wolności używać będę. Tak mi Panie Boże dopomóż i niewinna męka Syna Jego". Podkreślmy, była to przysięga składana wszystkim Polakom. Wcześniej powiedział: „Za samą szlachtę bić się nie będę. Chcę wolności całego Narodu i dla niego wystawię tylko życie". Szablę swą poświęcił Naczelnik w kaplicy Loretańskiej kościoła oo. Kapucynów w Krakowie. Po przysiędze ogłoszono Akt powstania obywate-lów, mieszkańców woj. krakowskiego. Faktycznie był to akt ogólnonarodowy o charakterze tymczasowej ustawy zasadniczej. Dokument określał decyzję o powstaniu przeciw tyranii, zdradzie, haniebnej niewoli i drapieżnej przemocy jako „akt obywatelskiej rozpaczy" i desperacji. W patetycznych i donośnych słowach głosi: „Oświadczamy w obliczu Boga i w obliczu całego rodzaju ludzkiego, a mianowicie przed wami, narody, w których wolność jest wyżej ceniona nad wszelkie dobra świata - używając niezaprzeczonego prawa odporu przeciwko tyranom i [...] przemocy, iż [...] ugruntowanie wolności narodowej i niepodległości Rzeczypospolitej jest celem najświętszym powstania". Zatrzymując się tylko na części wstępnej tego doniosłego Aktu, rozwijającego następnie w czternastu punktach zasadnicze sprawy ustrojowo-praw-ne w czasie Insurekcji, powiedzmy jeszcze, że punkt pierwszy głosi: „Obieramy i uznajemy Tadeusza Kościuszkę za najwyższego i jedynego Naczelnika i rządcę całego zbrojnego powstania naszego". Już z powyższego fragmentu wynika, że redak-torowie Aktu dobrze znali amerykańską Deklarację Wolności i Niepodległości oraz francuską Deklarację Praw Człowieka i Obywatela. Data 24 marca 1794 r. i akt Insurekcji wraz z rotą przysięgi Naczelnika należą do najdrogo-cenniejszych w polskiej historii. Ta scena przysięgi Kościuszki, jedna z najpiękniejszych w polskich dziejach, mocno też wrosła w narodową świadomość i rradyq'ę jako - mimo późniejszej klęski -symbol rodzenia się nowego
społeczeństwa skupionego wokół Naczelnika i nowej Polski. Takiego Kościuszkę przekaże w ostatnich wersach Pieśni Legionów Polskich we Włoszech Józef Wybłcki i tak tę scenę przysięgi zatrzyma Mickiewicz w Panu Tadeuszu, by ograniczyć się tylko do pieśni, która stała się hymnem narodowym i do narodowej epopei.
Powstanie to nazwano z łacińska Insurekcją od insurgere, resurgere - co znaczy podnieść się, wyprostować, powstać, zdrowieć. Jest więc w tym przypadku ścisłe pokrewieństwo duchowe między określeniem szlachetnego zrywu narodowego a Zmartwychwstaniem. Powstanie nasze było polską odmianą wojny o niepodległość, a zarazem rewolucją społeczną. Opanowało Koronę i Litwę. Trwało siedem miesięcy. Trudno tu nawet najkrócej streszczać jego przebieg - znaczne jest szeregiem znamiennych faktów i bohaterów. Jaśnieje racławickim zwycięstwem, świetnym zrywem ludu Warszawy i Wilna, Uniwersałem połanieckim. Jaśnieje postaciami Bartosza Głowackiego i Wojciecha Świstackiego, Jana Kilińskiego, Jakuba Jasinskiego i Berka Jose-lewicza i wielu innych. Na koniec 10 października pogrom maciejowicki, niewola Naczelnika i jego żołnierzy, rzeź Pragi i III rozbiór Polski. Powstanie to, choć przegrane, choć stało się bezpośrednią przyczyną ostatecznego rozbioru Polski, nie oznaczało jednak/ims Poloniae, jak chciała wroga propaganda pruska, wkładając te „zbrodnicze" i „bluźniercze" pod adresem Mat-ki-Ojczyzny słowa w usta ranionego pod Maciejowicami Naczelnika. Będzie później Kościuszko protestował przeciwko tym dwóm „obelżywym" wyrazom, pełen wiary w nieśmiertelność Polski i czynne poświęcenie żołnierza polskiego dla odzyskania ojczyzny. Owszem, Insurekcja kościuszkowska była początkiem nowej, nowożytnej Polski.
W ciągu tych siedmiu miesięcy Polacy odzyskali swą suwerenność duchową i samowładność. Skupiły się wokół Kościuszki jako Naczelnika wszystkie siły społeczne: szlachta, mieszczaństwo, kler, chłopi i Żydzi - tworząc zawiązek nowoczesnego, solidarnego narodu. Liczne rozporządzenia i akty prawne Insurekcji kościuszkowskiej, choć umiarkowanie radykalne, znacznie dystansowały postanowienia Konstytucji 3 maja. Cały program społecz-no-polityczny Insurekcji wykraczał poza horyzont Sejmu Wielkiego. Był to nowoczesny program narodotwórczy. Wizja Polski w świetle ustawodawstwa Insurekcji - to wizja Polski republikańskiej, demokratycznej, tolerancyjnej wobec wszystkich wyznań, nie tylko katolicyzmu, ale także prawosławia, unitów, protestantów, mahometan i starozakonnych, to wizja narodu integrującego politycznie całą ludność wieloetnicznego i wielowyznaniowe-go państwa. Co prawda, poglądy Naczelnika szły dalej niż czyny, swój radykalizm w realnych warunkach musiał Kościuszko mocno powściągać -jednak ten program i wizja są historycznie doniosłe. Zawiera się w nich testament polityczny I Rzeczypospolitej.
Insurekcja upadła - nie uratowała państwa, bo też nie mogła go uratować wobec przemocy wrogich sąsiadów, ale uratowała godność narodu. Są w historii zwycięstwa pyrrusowe, zwycięstwa, które są zaczynem klęski i są przegrane, które okazują się zwycięstwem. Wiedzieli to już starożytni i dlatego mówili: gloria victis - chwała zwyciężonym.
Ranny pod Maciejowicami Naczelnik został wzięty do carskiej niewoli. Po dwu latach więzienia w Pietropawłowskiej twierdzy w Petersburgu uwolnił go nowy car, Paweł I (1796). Kościuszko ze swym adiutantem Julianem Ursynem Niemcewiczem przez zimową Finlandię, Zatokę Bornicką, saniami po lodzie, później łodzią wśród kry dotarł do Szwecji. Po krótkim postoju w Sztokholmie, gdzie o spotkanie z nim zabiegał król szwedzki i kilkumiesięcznym oczekiwaniu na sprzyjającą dla żeglugi pogodę, z Góteborgu odpłynął do Anglii. Wkrótce z Bristolu odpłynął do swej drugiej ojczyzny do Stanów Zjednoczonych. Tym razem pobyt Kościuszki w Ameryce był krótki. Stanąwszy tu w połowie 1797 r., odebrał przyznany mu przez Kongres zaległy żołd za dwa lata w wysokości 12 tyś. dolarów. Połowę tej kwoty złożył w banku, powierzając opiekę nad nią Jeffersonowi. 5 maja 1798 r., przed powrotem do Europy, uczynił na tej sumie następujący zapis: „Ja, Tadeusz Kościuszko, opuszczając Amerykę niniejszym oświadczam i polecam, że jeśli nie rozporządzę inaczej mą własnością w Stanach Zjednoczonych, upoważniam mego przyjaciela Tomasza Jefferso-na, aby cały ten majątek zużył na: wykupienie Murzynów spośród jego własnych lub innych i danie im wolności w moim imieniu, na wykształcenie w handlu lub innej dziedzinie i stosownie do ich sytuacji pouczenie o obowiązkach moralności, co niech uczyni z nich dobrych sąsiadów, dobrych ojców i matki, dobrych mężów i żony, a także na zapoznanie ich z obowiązkami jako obywateli, pouczenie ich, aby bronili swojej wolności i kraju oraz dobrego społecznego porządku, a także - o wszystkim, co może ich uczynić szczęśliwymi i użytecznymi, i ustanawiam Tomasza Jeffersona wykonawcą tego". Ten cenny dokument prywatny wypadałoby teraz rozpatrzyć na tle żółwich postępów ustawodawstwa względem Murzynów w ówczesnym walczącym o prawa człowieka świecie. Otóż z ostatecznej redakcji Deklaracji Wolności i Niepodległości Stanów Zjednoczonych został usunięty zapis o Murzynach, sformułowany w postaci zarzutu pod adresem króla Anglii, iż popiera nie
wolnictwo i handel Murzynami. Sprawa wyzwoleń w Stanach pozostała
w sferze inicjatyw prywatnych szlachetnych jednostek aż do abolicjonizmu
w 1863 r. We Francji zaś Towarzystwo Przyjaciół Murzynów nie dobiło się
do głosu w Konstytuancie i sprawa nie znalazła odbicia w Deklaracji Praw
Człowieka i Obywatela. Konstytucja ograniczyła się tylko do postanowie
nia, że niewolnik Murzyn, który z kolonii przybył do Francji, jest wolny.
Dopiero Konwencja w 1794 r. podjęła ustawę o zupełnym zniesieniu niewol- nictwa i handlu „hebanem" - jak nazywano handel Murzynami - w koloniach francuskich. Uchwała ta, jakkolwiek nie miała praktycznego znaczenia, skoro wszystkie kolonie francuskie znajdowały się wtedy pod opieką Anglii, to jednak stanowiła doniosły pre-cedens. Zaznaczmy, że sztandarowi myśliciele epoki, jak Monteskiusz, a nawet radykalny J. J. Rou-sseau, nie byli skorzy do ruszenia tego brzemiennego hańbą problemu twierdząc, że „wolność nie jest owocem wszystkich klimatów". Na tym tle wspomniany zapis Kościuszki charakteryzuje go dobitnie. Ten amerykański testament Kościuszki jest swoistą ostentacją radykalnego republikanina przeciw niewolnictwu Murzynów jako czemuś niemoralnemu i odpychającemu, co uważał za
hańbę ludzkości, jest ostentacją tym większą, że jego wykonawcą uczynił urzędującego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Powikłane i smutne są losy tego testamentu, ale to z tego zapisu Jefferson założył w West Point szkołę, w której kształciły się dzieci Murzynów-niewolników i ubogich rodziców.
Z Ameryki powrócił Kościuszko do Francji (28 czerwca 1798 r.). Zamieszkał początkowo w Paryżu w mieszkaniu Franciszka Barssa, przedstawiciela Naczelnika u rządu francuskiego w czasie Insurekcji. Nad Europą wschodziła gwiazda „boga wojny". Istniały już Legiony polskie we Włoszech i ich Pieśń łudząca się nadzieją, że „Kościuszkę Bóg pozwoli", ale Kościuszko ofiarowanego mu dowództwa Legionów nie przyjął. Napisał serdeczną Odezwę do Legionów, lecz odmówił współpracy z Napoleonem, który zabiegał o pozyskanie Kościuszki. Ten jednak przenikliwie nie wierzył w szczerość intencji Bonapartego wobec Polaków i Polski, jako republikanin przeczuwał też jego zdradę idei republikańskich, ale jako honorowy obywatel Republiki Francuskiej - oficjalnie: generał w służbie francuskiej z wyznaczoną roczną pensją - gorąco orędował za Legionami u rządu francuskiego. Swój pogląd na perspektywę niepodległości Polski wyraził w broszurze politycznej Czy Polacy mogą się wybić na niepodległość wydanej w Paryżu w 1801 r. pod nazwiskiem swego sekretarza, Józefa Pawlikowskiego. Teza Naczelnika, iż Polacy jedynie własnym orężem mogą się wybić na niepodległość, była testamentem politycznym Kościuszki dla pokoleń w ich drodze do niepodległości.
W Paryżu też napisał podręcznik taktyki artylerii konnej Manoeuvres of Horse Artillery, który, kilkakrotnie wznawiany, jeszcze w r. 1860 był wykorzystywany w Akademii Wojskowej Stanów Zjednoczonych w West Point. W 1801 r. Kościuszko zamieszkał w wiejskim domu swego przyjaciela Piotra Józefa Zeltnera w lesistej okolicy w Berville, nieopodal Fontainebleau. Zeltner był Szwajcarem i niegdyś ambasadorem swego kraju we Francji, z Kościuszką łączył go szczery republikanizm. W Berville, „tym cichym zakątku", przeżył Kościuszko 15 lat. Wiódł skromny, samotniczy prawie żywot guwernera dzieci przyjaciela, życzliwego sąsiadom nowoczesnego gospodarza, ich dobroczyńcy. Nie angażując się oficjalnie w politykę, wiele korespondował z najznakomitszymi osobistościami swego czasu. W połowie 1815 r. prawie siedemdziesięcioletni Kościuszko pojechał jeszcze do Wiednia, gdzie trwał kongres, by sekundować obradom i próbować wpływać na decyzje w sprawach polskich. Był zainteresowany zwłaszcza reformą społeczną i oświatą ludu. Liberalna maska cara Aleksandra łudziła nadzieją na pomyślniejszą przyszłość Polski. Wiedeń opuścił jesienią 1815 r. i pojechał do Szwajcarii. Zamieszkał w Solurze, w domu Franciszka Ksawerego Zeltnera. Tu spędził ostatnie dwa lata życia. Po krótkiej chorobie zmarł 15 października 1817 r. Miał 71 lat. Był człowiekiem wielu talentów, charakteru, rozumu i serca, człowiekiem wielkiej dobroci i skromności.
Za życia kilkakrotnie powracał Kościuszko do spisania aktów swej ostatniej woli. Te zapisy testamentowe są szczególnym świadectwem osobowości. Widać z nich, że w tym człowieku nie ma rozziewu między sferą publicznego działania a prywatnością, że był szczerym wyznawcą przyjętych prawd. Był nie tylko bojownikiem, ale też filantropem, który miłował nie ludzkość, ale bliźniego: to praktykował. Pozostawiając na boku podstawy materialne tych zapisów, zagadnienie ich prawomocności i spełnienia - spójrzmy na nie pobieżnie tylko jako na akty woli, w których wyraźnie odbija się człowiek, który je dyktował lub pisał. Otóż w r. 1796, już po wyjściu z carskiej niewoli, a przed wyjazdem do Ameryki, napisał Kościuszko list do siostry, Anny Estkowej, w którym następująco ujmował swą ostatnią wolę: „Zapisuję tobie dziedzictwem Siechniowicze. Ty jednemu z synów albo wszystkim zapisać je masz prawo, pod warunkiem [...] ażeby gospodarze całej wsi [...] robili tylko dwa dni męskiej pańszczyzny, zaś kobiety wcale nic". Nadmienia dalej, iż gdyby to odnosiło się do kraju, w którym by rząd wolę jego zabezpieczył, „zupełnie bym wolnymi ich uczynił - ale w tym potrzeba to zrobić, co można pewnie [...] że w naturze wszyscy równi jesteśmy, że cnoty i bogactwo czyni tylko różnice, że powinniśmy mieć względy na ubogich i oświecać nieświadomość, prowadząc do dobrych obyczajów". Na koniec siostrzeńcowi swemu Stanisławowi zaleca, by dał dzieciom swoim „dobrą edukację republikańską, z cnotami sprawiedliwości, uczciwości i honoru". Dalsze losy tego testamentu są następujące: rodzina nie nadała mu formy notarialnej. Dopiero po śmierci Anny Estkowej i jej syna Stanisława, Kościuszko sam ponowił ten zapis, tym razem notarialnie, w Solurze dnia 2 kwietnia 1815 r. na rzecz wdowy po swoim siostrzeńcu i jej dzieci, zastrzegając teraz zupełne zniesienie pańszczyzny w Siechniowiczach: „Czując głęboko, że poddaństwo przeciwne jest prawu natury i pomyślności narodów, oświadczam niniejszym, iż znoszę je zupełnie na wieczne czasy w majątku moim Siechniowicze, w województwie brzeskolitewskim położonym, tak w imieniu moim własnym, jak i przyszłych jego posiadaczy. Uznaję więc mieszkańców wsi do majątku należących za wolnych obywateli i nieograniczonych niczym właścicieli posiadanych gruntów [...] wzywam tylko, aby dla dobra własnego i kraju starali się o zakładanie szkół i szerzenie oświaty". Generał Franciszek Ksawery Paszkowski, blisko związany z Naczelnikiem, jeden z pierwszych jego biografów i budowniczy Kopca Kościuszki w Krakowie stwierdza, „iż tę jego wolę rząd nie dopuścił".
Ostami wreszcie testament, podyktowany w Solurze 10 października 1817 r. in articulo mortis, opiewa kwoty przeznaczone na szpitale i ubogich/ na instytut sierot w Solurze. Ponadto mocą tego zapisu przekazuje Kościuszko swemu przyjacielowi, rejentowi Ksa-weremu Amietowi znaczną sumę „na rozdawnictwo ubogim, których stan lub poczucie honoru nie dozwala na wyciągnięcie ręki żebrzącej". Ostami zaś punkt testamentu zawiera wyraźną wolę, „aby bez wszelkiej okazałości" zwłoki zmarłego pochowano i aby ciało jego „przez sześciu ubogich do grobu niesione było".
Trzy dni po śmierci, 19 października, odbył się w Solurze pogrzeb Kościuszki. Trumnę z zabalsamowanym ciałem „ostatniego wodza Rzeczypospolitej Polskiej", odprowadzoną „przez kapitułę kolegiaty świętych męczenników Ursa i Wiktora, przez całe duchowieństwo świeckie i zakonne, przez senatorów i sędziów Trybunału Najwyższego oraz przez Magistrat miasta, przy wielkim natłoku ludu i cisnących się, pomnych na dobrodziejstwa jego ubogich, pochowano w kościele N.P. Maryi Niepokalanego Poczęcia w Solurze" - jak głosi zapiska zaciągnięta do księgi zmarłych „znakomitego i królewskiego kościoła koległackiego i parafialnego" pod wyżej wymienionym wezwaniem. Ponieważ złożono tu zabalsamowane ciało, wnętrzności pochowano na cmentarzu w Zuchwill koło Solury. Grób ten, odnowiony w 1844 r. przez towiańczyków, przez cały wiek XIX był miejscem pielgrzymek Polaków, miejscem manifestami patriotycznych nadających rozgłos sprawie polskiej. W Solurze pozostawił po sobie powszechną i trwałą pamięć dobrego człowieka.
Wieść o śmierci Kościuszki okryła cały cywilizowany świat żałobą. Uczczono ten zgon w Ameryce, w Anglii i we Francji. W Kongresie Stanów Zjednoczonych Wilhelm H. Harrison, późniejszy prezydent, zapewniał, iż „sława Kościuszki trwać będzie dopóty, dopóki wolność panować będzie nad światem; dopóki na ołtarzach wolności jej obrońcy składać będą swe życie w ofierze". W Paryżu podczas mszy żałobnej w kościele św. Rocha gen. Marie J. de La Fayette powiedział, że „imię Kościuszki należy do całego cywilizowanego świata" i nazwał go „przyjacielem ludzkości".
W Warszawie mszę św. odprawiono w kościele św. Krzyża, a Towarzystwo Przyjaciół Nauk, wówczas pod prezydencją J.U. Niemcewicza, odbyło uroczyste posiedzenie. Również w Wilnie odbyły się uroczystości żałobne ku czci Kościuszki, choć Lelewel żali się, że przebiegły dość powściągliwie i jakby tchórzliwie. Za to w Krakowie odprawiono trzy msze, a to u oo. Kapucynów, gdzie Kościuszko w dniu swej przysięgi poświęcił szablę, w kościele Mariackim i pontyfikalną w katedrze wawelskiej. Zresztą przez wszystkie ziemie Polski i Litwy przeszła fala uroczystości żałobnych po ostatnim obrońcy ojczyzny. Po kościołach odprawiano msze św. za duszę Kościuszki i głoszono kazania wspominające jego zasługi i cnoty. Pośród tej wielkiej żałoby po bohaterze krzepło poczucie narodowej wspólnoty.
Polacy postanowili sprowadzić zwłoki swego wodza do kraju. Pochówek zabalsamowanych zwłok w kościele w Solurze był tymczasowy. W niespełna rok później, 11 marca 1818 r., przewieziono je do Krakowa i w uroczystym pogrzebie 23 czerwca złożono w grobach królewskich na Wawelu. Była to wielka, patriotyczna manifestacja wszystkich stanów. Grzmiały armaty, bił dzwon Zygmunta. W trzecią rocznicę śmierci na wzgórzu św. Bronisławy nad Krakowem przystąpiono uroczyście do sypania mogiły-pomni-ka dla Tadeusza Kościuszki. Na tę budowę łożył cały naród, nie szczędząc patriotycznej ofiary w pieniądzu i sile roboczej.
Serce Naczelnika zabalsamowane i umieszczone w majolikowej wazie spoczęło zrazu w zbudowanym na ten cel pomniku w parku willi Morosi-nich w Yarese. Emilia Zeltnerówna, chrześnica i ulubienica Kościuszki, wyszła za mąż za Morosiniego. Jej to Naczelnik powierzył swe serce. Hrabio-stwo Morosini w r. 1872 sprzedali swą willę, serce zabrali do Yezii koło Lugano, gdzie złożyli je w rodzinnym grobowcu. Narodową relikwią zainteresowało się powstałe na emigracji Muzeum Polskie w Raperswilu, gdzie w r. 1895 znalazła się urna z sercem Kościuszki. Zbudowano tu dla niej osobne mauzoleum.
Program polityczno-społeczny Kościuszki powracał we wszystkich programach tworzonych i dyskutowanych przez kolejne pokolenia Polaków w XIX w. Kolejne powstania wzniecano z natchnienia Insurekcji. Po gorzkich „owocach" szatańskiej polityki dwide et impera zaborców potężna legenda Racławic zaczęła wreszcie krzepić świadomość narodową polskiego chłopa. Z kościuszkowskiego ducha szedł program nie tylko odzyskania wolności i uwłaszczenia, ale i oświaty ludu. Żył Kościuszko w poezji i pieśni, w sztuce teatralnej i w widowisku szkolnym. Mocno wszedł do narodowego panteonu w nimbie bohatera, który czuwa nad zniewolonym narodem, jak i o tym świadczą nie tylko alegoryczne malowidła, ale i słowa popularnego Poloneza („Patrz, Kościuszko, na nas z nieba").
Uroczyście zwykliśmy obchodzić kościuszkowskie rocznice: 100-lecie Insurekcji w 1894 r., 100-lecie śmierci Naczelnika w 1917 r., 200-lecie urodzin w 1946 r. i ostatnie, w 1994 r., 200-lecie Insurekq'i. 100-lecie Insurekcji Wojciech Kossak, Jan Styka i in. uczcili Panoramą Racławicką. W rok później w Rzeszowie pod kościuszkowskimi hasłami zawiązało się Polskie Stronnictwo Ludowe. Wcześniej Jan Matejko namalował Kościuszkę pod Racławicami. Wielki ten, słoneczny obraz, w którym cały naród święci swe zwycięstwo, od pokoleń podziwiamy w Galerii Narodowej w krakowskich Sukiennicach. Obydwa wspomniane dzieła były najuporczywiej poszukiwane przez hitlerowskich Niemców w czasie II wojny, zaś po wojnie nowa władza próbowała Panoramę skazać na zapomnienie i zniszczenie.
Tytułowy bohater naszej narodowej epopei pióra Mickiewicza nosi „Kościuszkowskie miano" na pamiątkę, że „w czasie wojny się urodził" (idzie o wojnę 1792 r.). I jeśli obok Wojciechów i Stanisławów imię Tadeusz jest tak bardzo wśród nas popularne - to zasługa Kościuszki. Zwłaszcza w rocznicowych latach 1894 i 1917 w Polsce rodzili się przeważnie Tadeusze. A wspomnijmy te setki szkół, drużyn harcerskich, jednostek wojskowych, towarzystw, które wzięły sobie Kościuszkę za patrona, setki ulic, placów, parków, które nazwano jego imieniem, pomniki lub tylko tablice pamiątkowe. Osobliwym świadectwem wprost religijnego kultu Naczelnika są medaliki z wizerunkiem Kościuszki emitowane z okazji rocznic i noszone na szyi niczym święte szkaplerze, a wreszcie wizerunki i popiersia Kościuszki spotykane jeszcze do dziś w naszych domach i rzemieślniczych warsztatach. Pośród licznych dowodów pamięci o Kościuszce na świecie, wspomnijmy tylko nazwę góry, wyspy, miasta czy amerykańskie jego pomniki.
Odrodzenie Polski w 1918 r. po krwawych bojach było spełnieniem testamentu Kościuszki. Do Warszawy powróciło jako wielka narodowa relikwia serce Naczelnika, l października 1927 r. po kilku latach starań władz Odrodzonej Rzeczypospolitej rząd Szwajcarii wydał Polsce urnę z
